Bali, Indonezja, Moje podróże
Leave a comment

Indonezja – Bali w cieniu wulkanu

Najwyższy wulkan Bali to Agung – 3142 m n.p.m. – będący jednocześnie szóstym co do wysokości wulkanem Indonezji. Ostatnia erupcja miała miejsce w 1963 roku i pochłonęła kilka tysięcy ofiar. Przetrwała prawie nienaruszona świątynia-matka Pura Besakih, co przez Balijczyków zostało uznane za cud. Na Agung można zrobić treking, dostępne są dwie trasy, jedna zajmie 7, druga 5 godzin w każdą stronę. Zabrać należy ze sobą ciepłe ubranie na noc i koniecznie coś lekkiego na słońce parzące w ciągu dnia.

 

Podążając w stronę Pura Besakih z Candidasy pierwszym postojem okazały się piękne ogrody królewskie Tirta Gangga, warte na pewno tej przerwy w podróży. Ogród ten został założony w latach czterdziestych XX wieku i jest bardzo dobrze utrzymany. Wszędzie stoją liczne rzeźby bogów i demonów, jest kilka głównych i kilka pobocznych ścieżek do przemieszczania się, są mostki i jest nawet kamienny basen, w którym za niewielką opłatą można się wykąpać.

 

Najważniejszy obiekt kultu na wyspie to Pura Besakih, przepiękna i rozległa świątynia, która praktycznie nienaruszona przetrwała ostatni wybuch wulkanu Agung. Centrum stanowi Pura Penataran Agung, symbolizująca kosmiczną górę Meru, do której wchodzi się przez rozszczepioną bramę, czyli candi bentar. Taka brama ma chronić świątynię przed demonami – gdyby któryś chciał wejść do środka brama złączy się i zniszczy demona – i spotykana jest na całej wyspie. Wokół Pura Penataran Agung zgromadzone są pozostałe świątynie, a jest ich około trzydziestu i połączone są siecią chodników i schodków. Pura Besakih jest położona na zboczu stąd warto wspiąć się po schodach na najwyższy jej punkt by podziwiać widoki. Uwaga! Niestety w tej świątyni będziemy nękani przez przewodników – bilet wstępu upoważnia nas do zwiedzania świątyni i wstępu do niej i uważajcie na przewodników, którzy będą pokazywać Wam tabliczkę z informacją, że wstęp mają tylko hindusi. Nie jest to prawdą. Wstęp to koszt około 10 pln.

 

Ciekawą historię ma kolejna świątynia Ulun Danu Batur, zlokalizowana na zachód od Jeziora Batur (nie mylić z Ulun Danu!). Wybuch wulkanu Batur, na zboczu którego położona jest świątynia, w 1917 roku zniszczył wszystko oprócz najwyższego kompleksu. Władze wyspy Bali postanowiły odbudować świątynię zmieniając jej położenie – odbudowana świątynia jest zlokalizowana wyżej niż pierwotna, na wysokości 1400 m  n.p.m. Świątynia jest rozległa, prowadzi do niej rozszczepiona brama, a jakimś cudem praktycznie nie było tutaj turystów więc to ona właśnie zapadła mi w pamięci. Było cicho, kolorowo i klimatycznie. Na tyłach głównego placu świątynnego znajdują się mniejsze, schowane wśród traw i drzew. A za tymi znajdują się kolejne z tarasami z widokiem na wulkany – należy wyjść poza kompleks głównej świątyni i wzdłuż jej muru przejść na tyły.

 

Stamtąd udałam się do świętych źródeł w Pura Tirtha Empul, z którymi wiąże się legenda, która mówi, że bóg Indra zrobił w ziemi dziurę, z której wypłynął eliksir nieśmiertelności – tirtha – który przywrócił do życia żołnierzy otrutych przez króla Mayadanawa. Król ten okrzyknął się bowiem bogiem i zakazał swojemu ludowi czcić innych, a gdy bogowie rozpoczęli z nim wojnę i wysłali żołnierzy do obrony swej czci, ten ugościł spragnionych podając im zatrutą wodę. Dzięki eliksirowi wypływającemu ze źródła wzbudzonego przez Indrę wojska bogów zwyciężyły Mayadanawę. Na cześć tych wydarzeń w X wieku wybudowano tutaj świątynię wodną, która umożliwiła pielgrzymom łatwy dostęp do świętej wody. W basenach kąpią się miejscowi dokonując ablucji i czcząc swoich bogów.

 

W niewielkiej odległości od Pura Tirtha Empul położona jest wśród ryżowych pól kolejna świątynia, Pura Gunung Kawi. Gunung Kawi to góra, w zboczach której wyryte są reliefy będące prawdopodobnie królewskimi grobowcami. Naukowcy nie odkryli tutaj nigdy szczątków ludzkich stąd ta wersja nie jest naukowo potwierdzona. Balijczycy od pokoleń opowiadają dzieciom legendę o olbrzymie Kebo Iwo, który pazurami wyrzeźbił reliefy. Klimat tego miejsca jest tak różny od panującego w pozostałych świątyniach, zapewne za sprawą otoczenia. Sama świątynia położona jest w dolinie i otoczona jest przez gęsty las oraz pola ryżowe. Prowadzą do niej długie kamienne schody. Po południu nie było tutaj dużo turystów stąd panował spokój i względna cisza. W skałach można dostrzec małe jaskinie – są to wykute w skałach cele mnichów, którzy spędzali w nich czas głównie na medytacji. Warto przy wspinaczce po schodach wejść na pola ryżowe. Akurat w czasie mojego pobytu tutaj ryż był wyrośnięty i przepięknie zielony. Fantastyczny widok!

 

Bali jest piękną wyspą, a swoją niepowtarzalność zawdzięcza religii. Na każdym kroku widać jak Balijczycy oddają cześć swoim bogom. Liczne świątynie, koszyczki z darami składane trzy razy dziennie… Cudownie i kolorowo.