Korea Południowa, Moje podróże
Leave a comment

Pałacowe serce Seulu – jak mieszkał cesarz?

Pierwsze skojarzenie, gdy myślisz o Korei Południowej? U mnie pierwszy był Seul. Właściwie nic nie wiedziałam o tym mieście przed wyjazdem, przychodziła mi do głowy olimpiada, ale była tak dawno, że jej nie pamiętam. I zaczęłam zgłębiać temat, aż okazało się, że jest to rozległa metropolia zamieszkana przez miliony ludzi. Podobno obecnie przez szesnaście…. W głowie się nie mieści.

Pępkiem Seulu jest kompleks pałacowy, w którym swego czasu mieszkali cesarzowie z rodzinami i świtą. Bez końca można krążyć między poszczególnymi budynkami, wąskimi przejściami dotrzeć do domów służby, które im dalej od głównego pałacu tym stają się mniejsze i skromniejsze. Przy głównej bramie Gwanghwamun warta honorowa w kolorowych tradycyjnych strojach z doklejonym zarostem cierpliwie znosi wszystkich turystów, którzy trzaskają sobie z nią zdjęcia. Po jej przekroczeniu kupujesz bilet i drugą bramą Heungnyemun maszerujesz do dużego i kolorowego pawilonu. Pałac Gyeongbokgung jest głównym z kompleksu pięciu sąsiadujących ze sobą pałaców, wybudowany jako pierwszy w 1395 roku przez dynastię Joseon. Koniecznie trzeba zobaczyć pawilon Geunjeongjeon – to miejsce, w którym znajduje się drewniana ławeczka będąca tronem cesarza. To tutaj przyjmował on oficjalnych gości, tutaj odbywały się ważne uroczystości jak choćby koronacje. Zaraz niedaleko w ustronnym miejscu zlokalizowany jest pawilon Gyeonghoeru – niepozorny budynek nad małym stawem wśród zieleni przeznaczony był na … imprezy. Na zadaszonym tarasie odbywały się tańce, hulanki i swawole. Bardzo przyjemne miejsce. 

Dojazd metrem linia 3 (pomarańczowa) do stacji Gyeongbokgung. Pałac można zwiedzać we wszystkie dni oprócz wtorków. O 11:00, 13:30 i 15:30 można podłączyć się pod przewodnika w języku angielskim (w cenie biletu). Zarezerwuj minimum godzinę na zwiedzenie tego miejsca. Wszystkie informacje praktyczne znajdziesz tutaj.

Bardzo podobny jest kompleks pałacowy Changdeokgung, nieco młodszy, bo wybudowany w 1405 roku, również dla królów dynastii Josean. Przy tym pałacu założony został ogromny ogród królewski, który udostępniony jest turystom tylko z przewodnikiem. W marcu wycieczka po nim nie jest zatrważająca, ale latem musi być tutaj pięknie. Przejście przez Huwon, jak nazywane są ogrody, zajmuje około 2 godzin. Po kolei odwiedza się poszczególne pawilony, w których znajdowały się na przykład biblioteczki. W obrębie ogrodów tych pawilonów, pagód, mostków jest bez liku. Przyjemnie się żyło głowom królewskim. Cisza i spokój, a jesteśmy w centrum Seulu. Warto tutaj przyjść na spacer. Sam pałac Changdeokgung bardzo przypomina Gyeongbokgung niemniej wychodząc z ogrodów boczną bramę tak, jak prowadzi przewodnik, można wślizgnąć się w wąskie uliczki kompleksu pałacowego i pozwolić sobie zgubić się w tym labiryncie nieskończonych przejść, przesmyków… Jak te kobiety w wąskich kimonach dawały sobie kiedyś tutaj radę? Niepojęte.

Dojazd metrem linia 3 (pomarańczowa) do stacji Anguk lub linia 1 (fioletowa) do stacji Jongno 3-ga. W poniedziałki kompleks jest zamknięty. Godziny zwiedzania zmieniają się zależnie od miesiąca – warto sprawdzić na www. Wszystkie informacje, również o godzinach przewodników w języku angielskim w obrębie pałacu oraz ogrodów znajdziesz tutaj. Polecam zarezerwować przez internet wejściówkę do ogrodów – popularne miejsce wśród zagranicznych turystów!

Te dwa pałacowe kompleksy znajdujące się rzut beretem od siebie rozdzielone są dzielnicą tradycyjnych koreańskich domków – Bukchon Hanok Village. Hanok czyli tradycyjny koreański domek, zbudowany jest z wykorzystaniem kamienia ze specjalnym systemem, który zapewnia odpowiednią temperaturą zależnie od pory roku. W takich domkach śpi się na futonach czyli specjalnych karimatach rozkładanych wieczorem wprost na podłodze. Przemieszczając się tędy spacerujesz wąskimi uliczkami, trochę bez ładu i składu, kable wiszą nas słupach niemal nad twoją głową, a ty zerkasz chętnie do knajpek, barów, sklepów i sklepików z pamiątkami, koreańskimi “kurzołapami”. To miasteczko w wielkim mieście zamieszkane jest przez Seulczyków i żyje swoim własnym życiem, na pewno nieco wolniej niż tam, gdzie królują szklane domy. Zgubiłam się tutaj i droga poprowadziła mnie do Niebieskiego Domu czyli pałacu prezydenta. Można odwiedzać zabudowania wokół tego pałacu po uprzednim zarejestrowaniu się na www. Mi się niestety nie udało załapać na wolne terminy więc obeszłam się tylko widokiem z zewnątrz. Co najlepsze zaraz obok pałacu mieszkają zwykli ludzie. Nie ma tu żadnych specjalnych ogrodzeń czy zakazów przejścia. Fakt, dochodząca bezpośrednio do pałacu uliczka jest monitorowana i obstawiona przez policję, a pan w czarnych okularach i czarnym garniturze pokiwał mi palcem, gdy chciałam mu zrobić zdjęcie. Poza tym – normalna uliczka.

Dojazd metrem linia 3 (pomarańczowa) do stacji Anguk. Spacer zajmie maksymalnie około godziny. 

Tak wygląda serce Seulu, gdzie tradycja styka się z nowoczesnością. Opuszczam pałac zbudowany z drewna i wychodzisz na kilkupasmową ruchliwą ulicę, by oślepiło cię słońce odbijające się w szklanych elewacjach nowoczesnych biurowców.