Francja, Moje podróże, Saint Tropez
Leave a comment

Saint Tropez – miasteczko żandarma

Saint Tropez kojarzy się oczywiście z nieśmiertelnym Louis de Funes. I spacerując brzegiem małego jachtowego portu łatwo odnaleźć miejsca, które znamy z serii francuskich komedii o perypetiach zwariowanego żandarma. Podobno można tutaj spotkać gwiazdy wielkiego ekranu, ja jednak byłam tutaj przede wszystkim w celach czysto “dla ducha”. Saint Tropez jest malowniczą małą miejscowością o iście prowansalskim klimacie. Niska zabudowa, fasady w pastelowych kolorach, mały port, turyści, kawiarnie, restauracje, bagietki i kawa. Cała Francja, cała Prowansja w pigułce. Przepiękna pogoda i klimat wymarzony na spacer wśród wąskich uliczek w cieniu ich fasad. Ta istniejąca od XIX-tego wieku rybacka osada stała się popularna wśród turystów w latach 60-tych za sprawą Brigitte Bardot i Louisa de Funesa niemniej już wcześniej ta mała mieścina dawała schronienie wielu impresjonistycznym malarzom i zachowana została na niejednym obrazie. Saint Tropez jest bardzo drogie i pod względem noclegów i przyjemności w postaci obiadu w restauracji. Dla niskobudżetowców zalecam wizytę w celach spacerowo – plażowych. 5 kilometrów piasku, na którym wylegują się modelki i gwiazdy. Piękne jachty i łodzie w porcie. I niepowtarzalny klimat. Saint Tropez.