Lizbona, Moje podróże, Portugalia
komentarze 2

Sintra i Cascais – pomysł na wycieczkę w okolice Lizbony

Jeśli masz wolny dzień i chcesz go poświęcić na zobaczenie okolic Lizbony to polecam dwa miejsca. Po pierwsze brzeg oceanu, a tutaj masz całkiem spory wybór jeśli chodzi o miasteczka z plażami – ja polecam Cascais oraz po drugie świat bajkowych wręcz zamków czyli Sintra. Z Lizbony najprościej wyjechać pociągiem, można to zrobić używając karty do transportu po mieście. I w ciągu godziny możesz znaleźć się w innym świecie.

 

Sintra historycznie


Dwa białe stożki – znajdź je ponad koronami drzew i kieruj się w ich kierunku. Te białe stożki to kominy kuchni Pałacu Narodowego, który polecam odwiedzić w pierwszej kolejności. Historia tego pałacu sięga czasów muzułmańskich, co widać we wnętrzach. Pięknie zachowane meble i wystrój, charakterystyczne kolorowe azulejos, drewniane podłogi, a do tego ogród, fontanny i widoki z pałacowych okien. Pałac był przebudowywany i służył władcom za miejsce letniego wypoczynku, dokąd uciekali, gdy w Lizbonie było zbyt gorąco. Spacer po Pałacu zajmie Ci około 1,5 godziny. Informacje o biletach i zwiedzaniu znajdziesz tutaj.

 

Jeśli masz ochotę coś zjeść to po wizycie w Pałacu warto pospacerować po samym miasteczku i w wąskich uliczkach z licznymi sklepikami poszukać knajpki wartej uwagi. Lokali jest tutaj sporo, możesz też oczywiście zatrzymać się na kawę i budyniową babeczkę:).

 

Sintra mistycznie


Około 15-minutowym spacerkiem dojdziesz do kolejnego pięknego miejsca w Sintrze, do Quinta da Regaleira. To jest dopiero odjazdowa miejscówka! Milioner, który zbił fortunę na kawie w Brazylii zlecił zaprojektowanie i wybudowanie w Sintrze willi oraz zagospodarowanie wielkiego ogrodu wokół niej. Ten milioner, Carvalho Monteiro, był fascynatem różnych mistycznych teorii, alchemikiem wpatrzonym w symbole używane przez wolnomularzy i masonów. Sama willa jest piękna, warto ją sobie zostawić na koniec zwiedzania i w kawiarni zaraz obok wypić kawę, a ogromne wrażenie robi ogród, od którego zacznij zwiedzanie. Przepiękny, olbrzymi z licznymi niespodziankami jak wieże, trybuny do występów, podziemne tunele, fontanny. To jest magiczne miejsce! Rośliny sprowadzone z różnych zakątków świata jak np. z dalekiej Rosji, ścieżki, ścieżynki, a nawet kościółek. Warto poświęcić temu miejscu około 2 godzin. Informacje o biletach znajdziesz tutaj.

 

Sintra bajkowo


Kolory, kolory i jeszcze raz kolory. W Pałacu Pena poczujesz się jak w bajce. Fantastyczne miejsce, które jest punktem obowiązkowym wizyty w Sintrze. Zbudowany na miejscu klasztoru, który runął podczas trzęsienia ziemi, zaprojektowany w iście romantycznym stylu, z przepięknym ogrodem-lasem u jego podnóży. Przeznaczenie było jasne – kolejna letnia rezydencja władców uciekających przed lizbońskim upałem. Budowa pałacu trwała lata, ale jak tutaj dotrzesz to zrozumiesz dlaczego – zwracaj uwagę na szczegóły, na zdobienia, na morskiego władcę nad jedną z bram, na wieże, wieżyczki i przejścia oraz tarasy. Można się tutaj zgubić. Wnętrza pałacu są udostępnione do zwiedzania, panuje w nich przepych, każde pomieszczenie jest inne, a ogromne wrażenie zrobiła na mnie kaplica. Bajkowe miejsce! Informacje o biletach znajdziesz tutaj. Pałac znajduje się na wzgórzu – około godziny zajmie Ci dojście do niego przez ogród-las i od razu powiem, że warto, to będzie przyjemny spacer. Jeśli zależy Ci na czasie to możesz spod Pałacu Narodowego podjechać do Pena busem za 5 Euro (w jedną stronę).

 

Polecam dojazd do Sintry kolejką z dworca Rossio (wysiadasz na ostatniej stacji), samochodem oczywiście jest też fajnie, ale trzeba liczyć się z poszukiwaniami parkingu. Po samej Sintrze raczej spacerowo, tak najlepiej poznasz to miasteczko. Przyda się wygodne obuwie i krem z filtrem. W Sintrze jest zawsze chłodniej niż w samej Lizbonie i powietrze się wilgotniejsze za sprawą bliskości oceanu. Gdyby mgła przywitała Cię w Sintrze to nie przejmuj się, koło 12 zniknie, taki to klimat:).

I nie popełnij mojego błędu – wyrusz z Lizbony wcześnie rano, bo jeden dzień w Sintrze to mało czasu, warto tu przyjechać z noclegiem i zobaczyć jeszcze Zamek Maurów, który widać z Pałacu Pena. Ja niestety nie zdążyłam.

 

Cascais nad brzegiem Atlantyku


Cascais to podobno najbogatsze miasteczko w Portugalii, taka letnia miejscówka upodobana przez celebrytów i polityków, którzy chowają się w drogich willach skrytych za okazałymi murami. Tak naprawdę to nie zauważyłam, żeby było tutaj jakoś bardzo światowo. Wręcz przeciwnie, bardzo kameralnie, gdy się człowiek wypuści w te wszystkie małe uliczki. Jest uroczo, bielone domy z kolorowymi drzwiami i okiennicami, kwiaty, palmy i to powietrze przepełnione oceaniczną bryzą. I tutaj też jeśli przywita Cię mgła to nie przejmuj się, jak minie 12:00 to i minie mgła. Co warto zobaczyć w Cascais? Przede wszystkim polecam plaże, których jest kilka. Brzegiem można śmiało przespacerować się do kolejnej miejscowości. Plaże są piaszczyste, duże i małe, warto wziąć ze sobą ręcznik i strój do opalania. Dla ochłody wstąp do Parku Marechal Carmona i nie zdziw się, gdy kura zacznie Cię dziobać w stopę, bo jest ich tutaj całkiem sporo. Przy wejściu do Parku stoi dom rodziny Guimaraes, udostępniony do zwiedzania. Zaraz obok tego parku jest latarnia. Dość osobliwa, bo nowoczesna w przeciwieństwie do pozostałych zabudowań Cascais. A idąc dalej brzegiem oceanu w kierunku zachodnim dojdziesz do Boca do Inferno z pięknym widokiem na klif i sam ocean.

 

 

Do Cascais z Lizbony polecam udać się kolejką ze stacji Cais do Sodre (działa miejska karta z Lizbony). Czas dojazdu to około pół godziny. Wracając z wycieczki po wyjściu z kolejki i przejściu na drugą stronę ulicy możesz wstąpić przekąsić coś w Time Out Market. Taka uwaga dla podróżujących kolejką – jeśli wsiadasz na małej stacji, gdzie nie ma bramek wejściowych jak w metrze to pamiętaj, by odbić bilet w specjalnym automacie, który zazwyczaj znajdziesz na peronie. Jeśli tego nie zrobisz to tak jakbyś jechał na gapę, a kontrole w pociągach są, sama doświadczyłam.

 

  • Też odwiedziłam te dwa pałace w Sintrze, żałuję że nie miałam tam więcej czasu…

    • Ja dotarłam do Sintry koło 11 i to był błąd, bo jednak trzeba tam spędzić cały bity dzień i to jest minimum. No, ale jest po co wracać:).