Moje podróże, Nowy Jork, USA
Leave a comment

Spacer po Nowym Jorku

Nowy Jork to bez wątpienia miejsce “must see”. Mówi się, że to miasto, którego nigdy nie zasypia i tak jest rzeczywiście. Przyciąga swoją różnorodnością i pod względem miejsc i pod względem mieszkańców. To, co rzuci się w oczy wnikliwemu obserwatorowi to na pewno tolerancja Nowojorczyków, którą chyba najlepiej oddaje metro. Za każdym razem korzystając z tego środka komunikacji – najbardziej praktycznego w tym wielkim mieście – jechali ze mną wyznawcy różnych religii i przedstawiciele chyba każdej nacji. Skąd to wiem? Bo Żyd może nosić jarmułkę i pejsy, bo Muzułmanka może być ubrana w hidżab, a Arab może mieć na głowie turban i nikt się temu nie dziwi, nie jest to powodem wnikliwej obserwacji współpasażerów czy szeptów na ucho świadczących, że jest to coś niespotykanego. Tolerancja dotyczy również koloru skóry czy samego ubioru np. połączenia garnituru z sportowymi butami. Niesamowita nauka dla większości Polaków – że można po prostu zaakceptować inność na każdej płaszczyźnie.

I oczywiście, jak na filmach, połowa pasażerów przemieszczających się przez NY dzierży w dłoni jednorazowy kubek z kawą jednej ze znanych sieciówek :). A propos filmów miałam przyjemność jadać śniadania w prawdziwej amerykańskiej knajpce z charakterystycznymi stolikami i minikanapami, gdzie przynoszono kawę-parzuchę w dzbanku i podawano ją do dyspozycji klientów na stolik. Lokal z klimatem, z resztą jakich wiele w NY. Ciekawostka – gdybyśmy stołowali się codziennie w innej knajpie starczyłoby ich na ponad rok.

Nowy Jork to przede wszystkim Manhattan, a w jego sercu Central Park. Niedaleko niesamowite Muzeum Historii Naturalnej. Wieżowce z Empire State Building, Top of The Rock i Chrysler Building na czele nie pozwalają na niezadzieranie nosa ku niebu. Obok miejsca gdzie kiedyś stały Dwie Wieże dziś buduje się kolejny szklany dom i też będzie jednym z najwyższych w świecie. Chinatown zaprasza swoją oryginalną kuchnią i sklepami z dziwnymi owocami i świeżymi krewetkami, węgorzami, krabami. Little Italy to dziś już tylko kilka uliczek z włoskimi knajpami.

Metro tak zorganizowane, że większość mieszkańców porusza się pod ziemią. Jeżdżenie autem to tutaj nienajlepszy pomysł no chyba, że tradycyjną żółtą taksówką:). Most Brookliński i Statua Wolności, którą można podziwiać z darmowego promu pływającego jako środek komunikacji miejskiej z Manhattanu na State Island. Lotniskowiec-muzeum USS Intrepid z “wystawą” wielu latających maszyn oraz na dziobie wahadłowiec, który przybył tutaj w zeszłym roku. MOMA czyli muzeum sztuki gdzie oko cieszy Picasso, Matise czy Van Gogh. Time Square, gdzie życie nigdy nie zamiera. Wall Street z białymi kołnierzykami i niedaleko Flatiron zwany żelazkiem – pierwszy wieżowiec, niegdyś najwyższy na świecie. Czasu mało, sporo do zobaczenia. Przyjechać tutaj najlepiej byłoby na minimum miesiąc. Co zobaczyłam, to moje:).
Dla zwiedzających turystów polecam New York Pass. Jest to jeden bilet wstępu do wielu atrakcyjnych miejsc w NY. Oszczędzamy w ten sposób sporo pieniędzy szczególnie gdy mamy zaplanowany pobyt w NY w sensie miejsc do odwiedzenia oraz dni. Do wyboru mamy bilety od jednodniowego po tygodniowy. Ceny i atrakcje, które zwiedzimy z NY Pass znajdziecie tutaj: https://www.newyorkpass.com/En/prices/ . W ramach tych biletów są również dostępne bez dodatkowych dopłat wycieczki statkiem, warte przeglądnięcia. Kupno przez internet wiąże się często z rabatem, a punkty odbioru są podane na tej stronie www.
Najprostszym środkiem lokomocji w NY jest metro. I tutaj również mamy do wyboru kilka opcji jeśli chodzi o długość pobytu. Bilety można kupić w kasach lub w automatach przy każdym wejściu do metra. Mapki, rozkłady jazdy, wykaz stacji i ceny znajdziemy tutaj: http://www.mta.info/nyct .